Orzeł Amerykański Jungle Park Teneryfa
14 sty
Tagi: fotografia, TURYSTYKA
14 sty
Tagi: fotografia, TURYSTYKA
W większości, przynajmniej do jego połowy, post przeniesiony z poprzedniego bloga. Miał być przeniesiony, a został prawie na nowo rozpisany, a przynajmniej dopisany (uzupełniony) z dodatkiem kilku nowych zdjęć. Trochę długo przymierzałam się do opublikowania i w ogóle przejrzenia zdjęć dzieci z Kambodży, a to głownie z tej przyczyny, że nie kojarzyły mi się z [...]
Piosenka ci nie da zapomnieć, upal również Dla potrzeb upalnego tajlandzkiego lata lekko zmieniona wersja „Pamiętasz było lato” Pamiętam było lato , mały hotelik pokój numer 148 Staruszek portier , stary Tajlandczyk z uśmiechem dawał klucz na niebie błękit nieba rozświetlał zimne smutki i zapach kwitnących orchidei i kochany, tylko ty i ja Pamiętam, jak [...]
Trochę długo przymierzałam się do opublikowania i w ogóle przejrzenia zdjęć dzieci z Kambodży, a to głownie z tej przyczyny, że nie kojarzyły mi się z tym najradośniejszym etapem w podróży. Gdy oglądasz takie zdjęcia w gazecie czy w internecie, myślisz sobie, egzotyka, inny daleki kraj, jakaś dzika społeczność, w zasadzie tak tobie obca, że [...]
TAJLANDIA – roztańczona Niesamowita wręcz delikatność ruchów tancerek sprawiała wrażenie, że oto na scenie pojawiły się prawdziwe boginie albo magiczne Apsary The journey of time Ta właśnie muzyka ratowała nas w powrotnej drodze do domu. Gdy po kilkunastu godzinach spędzonych w podróży, odprawach, kolejkach paszportowych i ciąganiu walizek, wreszcie dotarliśmy do Warszawy, musieliśmy pokonać jeszcze [...]
I ZNÓW SŁOŃ ? A co na to dobrzy ludzie, co tak licznie przybyli na to widowisko ? Oj Bardzo rożnie Zobaczcie ba miny tych panów … A potem jest ślub Ależ to była frajda napatrzeć się do woli, naprzyglądać ludziom i zwierzakom. Przez moment nawet przyszło mi do głowy że ludzie na widowni i [...]
Jak to z tymi duchami jest ? Wierzyć w nie czy nie wierzyć? A może to zależy od tej części świata w której przyszło nam się urodzić i wychować, a potem żyć i nabrać przekonań ? A Być może w naszym zachodnim klimacie ulegamy bardziej destruktywnemu wpływowi od bytów niematerialnych, niż mieszkańcy np. Tajlandii ? [...]
TAJLANDIA tancerki SIAM(…)Jeszcze bardziej niż na zewnątrz, przyczyn wojny należy szukać w nas. I w namiętnościach takich jak pragnienie, strach, niepewność, chciwość, pycha, próżność … Powoli trzeba się go pozbyć. Musimy zmienić podejście. zaczynając podejmować decyzje, które wpływają na nas i innych dotyczących bardziej moralności, a mniej odsetek. Róbmy więcej, co jest dobre, a nie to, co pasuje dla nas.,wychowywać dzieci, aby być uczciwym, inteligentne. Nadszedł czas, aby zobowiązać się do wiary w swoje wartości . Cywilizacja jest wzmocniona przez swoją moralną determinację, znacznie bardziej, niż od produkcji wciąż nowych broni. (…)
Jest to pozycja o tyle ważna, bo napisana w sposób przejrzysty i po ludzku, o tym czemu i komu służą wojny i jak się bez tych wojen obyć. Czy to możliwe, żeby świat odmienić ?
Terzani bez skrupułów obnaża wątki różnych spisków politycznych i figury na polu szachowym, biorące w nich udział.
Wyłuszcza z sieci, po kolei, króla szachowego i gońca. Jest świadom, złożoności, i tego, że w taki na przykład terroryzm, gra bardzo wielu „porządnych” i szanowanych ludzi. Grają nawet ci którym się zdaje, że w niczym nie biorą udziału, zwyczajni zjadacze chleba., ale korzystający z dobrodziejstw cywilizacji. Niteczka, od niteczki, supełek do supełka i ktoś na tych wojnach i aktach terroryzmu zyskuje „punkty” ktoś traci, a jeszcze ktoś inny po prostu zarabia pieniądze.
Wszyscy wiedzą , kto, po co i jak ? Pewnie że tak, oczywiście, że wszyscy wiemy , przynajmniej ci żywi z nas, a nie „umarli” zamknięci w sieci i sygnale z anteny tv. Wiemy, ale nie znamy szczegółów, które ten pan, poznał, od podszewki. Listy adresowane między innymi do polityków i o politykach bezdusznych machinach, a więc raczej przeciwko nim, ale czy to ich obchodzi ?! Wątpliwe. Raczej nas to powinno obchodzić. I od tego należy zacząć, od siebie, od swojego nastawienia i oglądania świata. Pora wyregulować kontrast i zlikwidować zakłócenia z nadajników pirackich stacji.
Znał ich dobrze, pokrętnych zakompleksionych diablików, sługusów i wielkie szychy. Lata dziennikarskiej pracy, ocieranie się o śmierć i wojnę, na pograniczu ryzyka śmierci, walących się murów i rewolucji wyświetliły mu prawdę o kilku sprawach, nieznanych takim ludziom jak my czy oni, nam fotelowcom – kanapowcom, ewentualnie kilku turystom, piechurom i może kilku rowerzystom. I dlatego Terzani swoje listy kieruje głównie do przeciętnego człowieka, takiego właśnie kanapowca, zasłuchanego w orędzia swoich prezydentów. Nie ma nic gorszego od „nawróconego” dziennikarza, na dodatek dobrego dziennikarza, takiego, któremu ludzie uwierzą ostatecznie bardziej, niż im, politykom, a przynajmniej mogą to zrobić? Na razie jednak, te jego listy są jak głos wołającego na pustyni. W Polsce od 2001 roku, do dziś, nie zainteresowały, żadnego wydawcy. Pytam dlaczego ? Przecież Polska to wręcz poligon doświadczalny dla wielu wojen, czy nie powinna jako pierwsza, a nie jako ostatnia wydać te listy drukiem, a do dziś nie wiadomo kiedy to zrobi i czy w ogóle to zrobi ? Może jak nasi żołnierze wróca z wojny na bliskim wschodzie? Wiem, wiem, polityka i wyższa konieczność.
A tak na marginesie, kilka słów o wyglądzie ojca i jego syna. Ani z nich mistycy, ani politycy, mam na myśli Tirzaniego i jego syna, nigdzie nie zapisani, do niczego nie należący. Ludzie z nieba, ojciec z siwą bujną brodą, syn z włosami twarzą artystycznej wizji Jezusa i żona Angela, cierpliwa i dobra jak jej imię
Prawda, jaka nieznośna jest niemożliwość, podciągnięcia kogoś pod coś, zakwalifikowania, doczepienia mu zwyczajowej metki itd.
Z wyglądu można Tirzaniego podciągnąć pod hinduskiego guru, a jego syna Folco, pod Jezusa, czyż nie ?
Ale w żadnym wypadku nie są którymś z nich. Nic mi nie wiadomo ażeby się za nich podawali, przynajmniej jak do tej pory.
Ciekawi mnie w tej kwestii co innego. Co zmienią lata ? Czy Terzani pozostanie tylko oświeconym dziennikarzem, a jego syn Folco niezłomnym jak ojciec, jego następcą, czy jak zwykle powstanie jakaś nowa „sekta” ?
Ale powracając do dnia dzisiejszego i do tematu ” Listów przeciwko wojnie”, chyba łatwiej było je napisać aniżeli dostarczyć pod wskazany adres.
Przez dobrych kilka lat od napisania przez Tirzaniego owych listów, absolutnie nikt nie chciał ich wydać, żadne wydawnictwo na tym świecie. Czy trzeba zgadywać dlaczego?
Listy od człowieka, do człowieka, nie do polityka i nie do armii. Człowieku; Nie morduj, nie kombinuj, nie kontroluj nikogo poza sobą, nie zadawaj innym bólu, nie trzymaj z mordercami, bo życie jest za krótkie, żebyś zasmakował w tym co z taką trwogą i „po trupach” zdobędziesz !
Listy, wysłane z adresem, do świata wydawców, którzy stwierdzili, że na tym świecie nie ma już normalnych ludzi, więc nie mogą ich doręczyć, bo ma odbiorcy; „adresat nieznany”, zginął, przepadł bez wieści, albo się gdzieś wyprowadził ? Na Marsa.
Ale Terzani był upartym człowiekiem( Saturn na Ascendencie na dodatek w Baranie) i znał świat bezdusznej polityki od podszewki ( Koziorożec na MC) a i nie miał nic do stracenia, umierał na raka ( i koniec życia tzw, kres i ladowanie i IC dół nieba, miał właśnie w znaku Raka)
Przecież toczył się w jego w życiu ostatni reportersko dziennikarski rozdział.
Zbiór listów, zamkniętych w okładce książki nie przewiązanych czerwoną kokardką i odłożonych na półkę, żeby się kurzyły, a zaadresowane do uwikłanego w bezsensowne rozgrywki polityczne zwykłego „Kowalskiego”, ciało armatnie, dla jakiegoś rządu, cudzej wiary albo polityki, podtrzymującej w nim, widmo strasznych rzeczy i możliwych gwałtów.
Któż wytrzyma takie napięcie, zniesie ciągły strach, ( nie wiadomo o co) ciągłą szarpaninę z psychicznym terrorem ? Radio, telewizja, internet, kręcą się jak wiatrak w jego i tak już mocno skołowanej głowie.
„Kowalski” otwiera któreś z nich i co widzi, o czym czyta, poza oglądaniem szybko przemykających reklam, samo włączających się filmików i kolorowych obrazków z życia zupełnie obcych i obojętnych mu ludzi, ale gwiazd ?
O wojnach, katastrofach, spadających samolotach, gwałconych dzieciach, końcu świata, lecącej komecie, globalnym ochłodzeniu i ociepleniu, świńskiej i kurzej grypie ( śmiertelnej) wzrastających cenach paliw, skokach walut i jeszcze wielu, wielu innych ciekawych rzeczach. Wieczorem na dobry sen, pozostaje „Kowalskiemu” już tylko dobry thriller z T..N-u, albo horror z dwójki !
Nie ma co fajowe ma życie ten „Kowalski”, a jaką silną i odporną psychikę i niezłomną wolę. Jak przyjdzie czas, rozgrzany do czerwoności, bez namysłu wyruszy na Plac Boju, bronić „wartości” i internetu i T..N , też i wiadomości i całej prawdy o Bogu …
Przecież nie będzie czekał z założonymi rękami, aż mu podejdą pod drzwi nocą i kolbami w drzwi załomocą..
Zawsze któraś ze stron „puszcza”, zwyczajnie nie wytrzymuje i bam, jest wybuch i wojna i zawsze ktoś za nią stoi, ale nie „Kowalski”. Jest Prowokator – Kontroler, zakompleksiony mały człowiek diabełek z rozbieganymi oczkami, któremu nic innego się w życiu nie udało poza zgromadzeniem „fortuny”, kilku jachtów, samochodów, kilku dziwek, nic nie wartych pustych kobiet, burzy oklasków od kilku innych osłów, oraz wizerunku swojej gęby po liftingu, na przedwyborczym plakacie.
Człowieczek który poczuł się raz wyróżniony, kiedy był pożyteczny i użyteczny, stąd jego potrzeba zmierzania na sam szczyt, choćby po trupach matek i dzieci! On sam, już nie wie ani kim jest , ani kiedy to się zaczęło, ale ma wytyczony jasno cel.
Za nic nie chce powrócić do „zagrody” z owcami, nie chce być mięsem rzucanym na pożarcie, woli pożerać !
I żre, karmi się naszą niepewnością naszym strachem, naszymi waśniami, wzajemną niechęcią i narodową nietolerancją. Trzyma wszystko żelazną ręką, kontroluje, a żeby tej kontroli nie stracić wciąż od nowa manipuluje, knowa i wymyśla nowe strachy na lachy. Ale ludzie w to wierzą, boją się, widma nadciągającej wojny, gwałtu i sami tą wojnę wywołują. Prosty zwierzęcy mechanizm samozachowawczy, za nim, on mnie, to ja jemu, pierwszy przyłożę, wciąż ma się w człowieku bardzo dobrze, wciąż działa i wciąż się nim tak dobrze manipuluje.
Są to listy od przyjaciela, po części prawie osobiste, od człowieka do człowieka., do mnie i do ciebie też.
Terzani pisze w nich o tym co jest dla nas najistotniejszym sensem życia? Żeby żyć tak aby móc cieszyć się z każdego dnia, nie bać wciąż nowej wojny, końca świata, a bawić z dziećmi nad morzem, na bielutkim piasku budować zamki, kąpać się w cieplutkich wodach szmaragdowych mórz, albo w basenie, a nie w plamach czarnej ropy i chloru i czuć się bezpiecznie w swoim domu, ze swoją rodziną u boku . Kochać życie, słońce, chmury, jedzenie, czekoladę i seks, i nie wspinać się na żadne tam wyimaginowane szczyty, bo po cholerę, jak już teraz można na tym szczycie być i podziwiać z góry widoki. Są piękne, miał Tiziano zdecydowaną rację, tak właśnie trzeba życie przeżywać, aż do końca.
Kocham tego faceta
Serio, wcale nie żartuję. Ten mężczyzna to największa miłość mojego życia. Dlaczego? Bo ma charakter , właśnie taki jaki mi odpowiada i jaki ja bym miała gdybym urodziła się oczekiwanym synem mamy i taty, a nie ich kolejną córką. Jego wady do których przyznaje się dopiero u kresu życia i jego zalety, poza końskim zdrowiem, które chyba jednak poddał zbyt forsownej próbie, ale może potrzebnej ? Są i moimi w co najmniej 95 procentach, jak nie w 100?
Pokochałam go niemalże fizycznie i od pierwszego spojrzenia. Spotkaliśmy się kilka lat temu w moim ulubionym miejscu tuż przy molo, nad pewnym morzem. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że jego już nie ma.
To pierwszy mężczyzna, na dodatek brodaty, z którym tak cudownie się dogaduję, bez zbędnych pytań, bez odczucia, że narzuca mi się siłą jakieś argumenty, nie moją filozofię itd. To co pisze Terzani od książki „Przepowiedział mi wróżbita”, (poprzednie były automatyczne, sam to stwierdza) jest i moją filozofią w każdym najmniejszym zdaniu i wrażeniu jakiego doświadczał Terzani spotykając wszelkiej maści ezoteryków, wróżbitów i uzdrowicieli. Czytałam, coraz bardziej zdumiona, moimi w jego wydaniu myślami,; wewnętrznym dialogiem, zdenerwowaniem, rozbawieniem, i wkurzeniem. Wszystkim, tym byłam, bez zająknięcia. Czegoś takiego doświadczyłam, po raz pierwszy, stąd i moja miłość do niego
TAJLANDIA – roztańczona Niesamowita wręcz delikatność ruchów tancerek sprawiała wrażenie, że oto na scenie pojawiły się prawdziwe boginie albo magiczne Apsary The journey of time Ta właśnie muzyka ratowała nas w powrotnej drodze do domu. Gdy po kilkunastu godzinach spędzonych w podróży, odprawach, kolejkach paszportowych i ciąganiu walizek, wreszcie dotarliśmy do Warszawy, musieliśmy pokonać jeszcze [...]
Chichen Itza film fragment spotkania z piramidami Share this: StumbleUpon Digg Reddit
Wieloryby, Delfiny są zwierzętami obdarzonymi szczególnym rodzajem energii i inteligencji. Nie przypadkowo, podziwiane i kochane przez miliony ludzi na całym świecie . Najszczęśliwsze na wolności, tam gdzie jest ich naturalny dom w głębinach oceanów. Towarzyszą oceanicznym wędrowcom w ich podróży, witając przepływające łodzie i katamarany, dźwiękami popularnie kojarzonymi ze śpiewem. Wieloryb Pilot Ocean Atlantycki Delfiny. [...]
Zazwyczaj widzi się takie pejzaże kątem oka, są migają, zmieniają się, tu kwiat, tam egzotyczny ptak, gwar ulicy, sprzedawca owoców, dopiero co mijany piękny zielony ogród, takie tam nic, ale jakby się chciało zatrzymać tak wprędce mijające chwil. Dlatego, tak na wszelki wypadek, gdyby się miało zapomnieć, jedna, fotka mniej w aparacie, jedna więcej, ot, [...]
Piosenka ci nie da zapomnieć, upal również Dla potrzeb upalnego tajlandzkiego lata lekko zmieniona wersja „Pamiętasz było lato” Pamiętam było lato , mały hotelik pokój numer 148 Staruszek portier , stary Tajlandczyk z uśmiechem dawał klucz na niebie błękit nieba rozświetlał zimne smutki i zapach kwitnących orchidei i kochany, tylko ty i ja Pamiętam, jak [...]
TAJLANDIA – roztańczona Niesamowita wręcz delikatność ruchów tancerek sprawiała wrażenie, że oto na scenie pojawiły się prawdziwe boginie albo magiczne Apsary The journey of time Ta właśnie muzyka ratowała nas w powrotnej drodze do domu. Gdy po kilkunastu godzinach spędzonych w podróży, odprawach, kolejkach paszportowych i ciąganiu walizek, wreszcie dotarliśmy do Warszawy, musieliśmy pokonać jeszcze [...]
Na ring wyszli wyjątkowo przystojni i dobrze zbudowani Tajowie. Czego absolutnie nie można powiedzieć o pozostałej reszcie mężczyzn w tym kraju. W zasadzie starszy czy młodszy Tajlandczyk każdy z nich bez różnicy reprezentował sobą jeden i ten sam gatunek – męskiego „nieopierzonego” nastolatka, małego przygarbionego chudzinki bez zarostu i zawsze w za luźnych spodniach. Oczywiście [...]
I ZNÓW SŁOŃ ? A co na to dobrzy ludzie, co tak licznie przybyli na to widowisko ? Oj Bardzo rożnie Zobaczcie ba miny tych panów … A potem jest ślub Ależ to była frajda napatrzeć się do woli, naprzyglądać ludziom i zwierzakom. Przez moment nawet przyszło mi do głowy że ludzie na widowni i [...]

Do Tajlandii pojechałam z rodziną, mąż, ja i jedenastoletnia córka. Najważniejsze dla nas w Tajlandii były oczywiście słonie, przejażdżka w dżungli, obmacywanie bosymi stopami ich grzbietu pokrytego klującymi krótkimi włoskami, karmienie bananami, podziwianie ich przyjaznej natury i niesamowitych oczu z rzęsami. Jeśli chodzi o wszechobecny w Pattaya seks miasta uznawanego za największy burdel świata , [...]
Gdy byłam małą dziewczynką zawsze marzyłam o takim właśnie kocie, a może nawet nie o takim, jego sobie nie wyobrażałam, ten prezent od losu przerósł wszystkie moje marzenia, a już na pewno ten los co mi go podarował, domalował mu większe oczy.
Gdy tak sobie leżę z moim kotem rozciągniętym na mnie jak ciepły koc, mogłabym zastygnąć na wieki tylko wpatrując się z podziwem w jego mądre i tajemnicze oczy, wchłaniać jego ciepło i słuchać włączonych mruczanek i nie ma w tym z mojej strony żadnej przesady, ja po prostu jestem przy nim szczęśliwa.
Jako mała dziewczynka marzyłam i trach któregoś razu los, ot tak spełnił moje dziecięce marzenie ( nie jedno z resztą marzenie)
Avika (Agata), dwie w jednej, podróżniczka z woli dobrego losu, nie z przypadku, zwyczajna turystka, oczarowana światem, mistyką i ludźmi. Bez doświadczenia i sił, potrzebnych do podróży z plecakiem i stopem. Fotograficznie, totalna amatorka, ale obserwatorka z bystrym okiem. Zakochana w nowo podarowanym życiu, zadowolona z siebie, spontaniczna, odważna, z "Carpe Diem" na ustach z nadzieją w duszy i spokojem w sercu.
"Chwytaj dzień, bo nigdy nie wiesz jaką nam przyszłość zgotują bogowie"







Piękne ptaszyska, śliczne fotki
Przepiękne zdjęcia, gratuluję tak licznych wypraw
*
Dzięki